Drzewo Bodhi

Religia i wiara Drzewo Bodhi jest dla buddystów niemal niczym świątynia. Jest to drzewo o znaczeniu symbolicznym. Drzewo Bodhi jest to figowiec, pod którym wielki Budda doznał oświecenia. Na pamiątkę tego wydarzania drzewo to jest nazywanie drzewem oświecenia. Kiedyś był to tylko zwykły figowiec. Nieopodal miejsca, gdzie rosło drzewo, w gaju Budda prowadził praktyki jako asceta i przebywał tam jeszcze z pięcioma innymi osobami. Jednak zauważył, że to nić nie daje, dlatego oddalił się i usiadł na macie z trawy pod owym drzewem. Swoją twarz zwrócił na zachód i siedział tam tak długo, aż osiągnie oświecenie. Przybył do niego pewien iluzjonista i poprzez swoje demoniczne czary próbował przeszkadzać Buddzie, aby nie udało mu się osiągnąć celu. Jednak Budda pozostawał niewzruszony i doznał oświecenia. Lecz po oświeceniu, Budda postanowił zostać tam jeszcze siedem dni i medytować. W końcu przenosił się również pod inne drzewa, aż w końcu trzeciego tygodnia znowu usiadł pod Bodhi. Drzewo jest tylko symbolem Oświecenia. Łączy się ono z Buddą i jego życiem oraz bardzo ważnego wydarzenia z nim związanego. Jednak jest to też drzewo chroniące, gdyż ochraniał go od czarów iluzjonisty.

Chrzest to najważniejszy moment w życiu każdego chrześcijanina. Przynajmniej tak mówi kanoniczne prawo. Nie mniej sama idea chrztu coraz bardziej ginie w dwudziestopierwszowiecznej Polsce. Teraz obrządek chrześcijański nie jest sam w sobie aż tak istotny jak samo pokazanie się innym.Chrzest to powili swoista rewia mody. Ładnie ubierają się nie tylko rodzice i rodzice chrzestni, ale i przyodziewa się w przeróżne stroje same dzieci. Nie ma już klasycznych świec, ale rozmaite wygibasy woskowe z jeszcze przedziwniejszymi ozdobnikami. Bardzo napinamy się tez na same imprezy i przyjęcia. Wynajmujemy w tym celu restauracje, kucharzy, zamawiamy catering. Na stole stawiamy najbardziej wyszukane dania i napoje. W samo przeżycie obrzędu katolickiego schodzi na plan dalszy. Mało tego, coraz częściej zapominamy o samych dzieciach. Nie zauważamy, że cała ta otoczka najzwyczajniej dzieci męczy, bo niemowlęta nie imprezy, ale spokoju potrzebują najbardziej.

Po przemienieniu Jezusa na Górze Synaj, zszedł On do swoich uczniów, którzy w tym czasie rozmawiali z uczonymi w Piśmie na temat niemożliwości uzdrowienia syna pewnego człowieka. Chłopiec ten cierpiał na napady drgawek, prawdopodobnie na epilepsje. Historie tę opowiada zarówno Mateusz, jak i Marek, ale jej interpretacja u Marka jest szersza. Ewangelista podkreśla rolę modlitwy, przy tego rodzaju działaniu. W tym kontekście uzdrowienie chłopca, a jednocześnie wyrzucenie z niego złego ducha, staje się w opowieści mniej istotne, niż fakt, że uczniowie nie mogli tego dokonać sami, bez cudu modlitwy i głębokiej wiary. Karol Marco, podjął ową tematykę, na jednym ze swoich obrazów. W jego dziele istotną rolę odgrywa pejzaż. Tłum wymieniony przez Ewangelistów, jest tylko małą grupka ludzi, a widz obejmuje wzrokiem pola, łąki, jeziora, a w oddali góry.